Skład na zdjęciach.
Jarosław Jarp Pisarski gitara
Aleksander Olaf Gałgowski gitara basowa
Artus Kajtek Kobus perkusja
Skład na zdjęciach.
Jarosław Jarp Pisarski gitara
Aleksander Olaf Gałgowski gitara basowa
Artus Kajtek Kobus perkusja
DEKRET
1993
Skład na zdjęciach:
Andrzej Jacob Jakubowski głos
Jarosław Jarp Pisarski gitara
Marek Wrona gitara basowa
Jarocin 92
Luźne słowa.
Składowisko:
Piotr Stanek Broda - głos
Jarosław Pisarski Pisklak - Jarp - gitara
Aleksander Gałgowski Olaf - basowa gitara
Artur Kobus Kajtek - perkusja
DEKRET miał wydać pierwsze dźwięki na tej edycji festiwalu. Organizatorzy jako drugiego wykonawcę ustawili Johna Portera. Porter nie podjął rękawicy, i nie ujawnił się. Powstało małe zamieszanie, bo grafik padł, a zjawiła się jakaś mega orkiestra z Belgii, której gdzieś się bardzo spieszyło, ale chcieli koniecznie zagrać. Grzecznie jak przystało na gościnnych Słowian, wpuściliśmy Back To Normal na scenę. Nie bez znaczenia w negocjacjach miał fakt, że w trąby dęły tam urodziwe i nawiedzone Flamandki.
Dobry gest, przyniósł efekt, widok tylu kobiet dmiących w trąby, nieźle nas podgrzał.
W dniu 06.08.1992 kilkanaście minut po godzinie 10 na małej scenie jako pierwszy wystąpił zespół z Belgii " Back To Normal ". Kilkunastoosobowy, osobliwy skład z bardzo rozbudowaną sekcją dęciaków - chyba było ich z dziesięć. I jeśli mnie pamięć nie myli, to na tych różnych trąbach dęły głównie dziewczyny, i na basie chyba grała też dziewczyna i to bardzo energetyczna wizualnie. Straszliwa dęta kakofonia o poranku. Do dzisiaj nie udało się odtworzyć populacji gniazdujących w parku ptaków, które w przerażeniu opuściły swój ekosystem.
Kontynuację płoszenia płochliwych ptaków i dziewcząt podjął zespół z Kielc.
DEKRET
Film - Dzięki Dorian !!!
https://www.youtube.com/watch?v=QDZaAcnpRW0&t=1s
Dekret na scenie Jarocin 06.08.1992. Zdjęcie - Andrzej Filipkowski
DEKRET KONCERT ROCK POD CHEŁMCEM WAŁBRZYCH.
Fotografia Robert BajekData pozostaje do ustalenia.
Miejsce:
Rock pod Chełmcem
Hala sportowa na Palcu Teatralnym w Wałbrzychu
Recenzja całej edycji.
"Rock pod Chełmcem" Magazyn Muzyczny 8/1989
Wałbrzych 14.10.1988 27.05.89
Przygwożdżony hałdami i kompleksami Wałbrzych, widmowe miasto-ruina, może się poszczycić nobilitującym osiągnięciem w skali globalnej, przynależnością do 12 najbrudniejszych miast w świecie. Na głowy ciężko tyrających ludzi spadają tu rocznie setki ton pyłów. Czyżby dlatego przez wiele lat młodzieżowa pop kultura nie mogła wydostać się na powierzchnię?
Nielicznych, którzy podjęli próbę stworzenia w tym mieście stałej imprezy rockowej powaliły tzw. trudności obiektywne. Od dawna istniał mit: wszędzie, tylko nie tu. Fatum pokonał w końcu "prywaciarz", Zygmunt Bogusz. Pomysł "Rocka pod Chełmcem", największego cyklu koncertowego na "ziemiach wyzyskanych", powstał nagle, również nazbyt gorączkowo - jak na krainę niespodzianek - przystąpiono do jego realizacji. Kilkakrotnie zachodziła konieczność zmiany sali, w końcu stanęło na hali "Górnika", akustycznie koszmarnej, z wysuniętymi ryłami tablic koszykarskich. W innych sprawach wybór też był niewielki - jeśli sprzęt był dobry, to z miernym akustykiem - właścicielem nie do odklejenia. Gdy znalazł się niezły fachman, nowa aparatura dostawała zadyszki. Zawodzili "kooperanci", znienacka rezygnowały z udziału zaproszone kapele. Kanał za kanałem.
W 8 konkursowych edycjach "Rocka" wystąpiło ponad 60 (!) formacji z całego kraju, w tym wiele błąkających się dotąd gdzieś na obrzeżach rodzimej sceny. Przyjęcie formuły open, jakkolwiek szlachetne w zamiarze sprawiło też, że ludzie nieraz zgrzytali zębami katowani punkowo-metalową "kaszaną", gdy dziarskie drużyny daremnie spływały potem, starając się przekroczyć próg wtajemniczenia. Przekomiczne wyniki dawało niekiedy głosowanie publiczności, gdy na zasadzie kumoterstwa czy stylistycznego szowinizmu owi wprawkowicze bili na głowę instrumentalistów z przygotowaniem i wyobraźnią. Tak czy inaczej, grupy, którym udało się wystąpić dwukrotnie, wykazały niekiedy zdumiewające postępy (np. wałbrzyskie Death of War i Sajgon). Ta długa impreza nie miała jakichś wyjątkowych odkryć, które rzuciłyby słuchaczy na kolana. Tym niemniej uwagę zwracają dwie formacje z Kamiennej Góry - ZMWiraże (to nazwa grupy), proponujący sugestywne melorecytacje w oprawie o zabarwieniu psychodelicznym oraz Tom Sawyer z interesującym gitarzystą Piotrem Rucińskim (ex Gulliwer), eksploatujący co prawda znane kawałki hardrockowe z lat 70, jednak bez niewolniczego naśladownictwa i z pewną brawurą estradową.
Wypada ponadto odnotować występy przyzwoitych grup bluesowych - Obstawy Prezydenta z Bolesławca i Sony Blues ze Świdnicy. Budzi pewne nadzieje nieoryginalny, ale podrywający młodą publikę przebojową witalnością wałbrzyski Bizzar. Można jeszcze wspomnieć o jeleniogórskim Nikodemie i Viet-Kongu. Pominąłem tu grupy, które dobrze znane są chociażby z nagrań radiowych, bowiem w finale imprezy z udziałem laureatów edycji (dwa miejsca zgodnie z regulaminem obsadził organizator), gdy do głosowania dorwało się dziennikarsko-muzyczne jury, właśnie one (zgodnie z tym, co było widać i słychać) wybiły się na czoło. Warszawski Closterkeller, który w trzeciej edycji wyżebrał jedynie 13 (!) głosów, w finale skasował główną nagrodę (200 tys. zł. od władz kulturalnych Wałbrzycha), dając koncert-pokazówkę, dopracowany w najdrobniejszych szczegółach. Zespół z zawziętą wokalistką Anją Orthodox utrzymywał słuchaczy w ustawicznym napięciu, hołdując stylistycznym koncepcjom bliskim X-Mal Deutschland. Niżej oceniono osobliwą Wielkanoc z Lubina, gdzie szczególną uwagę zwraca inna wokalistka, Kasia Jarosz, autorka frapujących, ulotnych tekstów, utrzymanych w klimacie melancholii i delikatnego pesymizmu. Zarobili jeszcze ludzie z dynamicznej Wolnej Europy (Opole) i trochę dla mnie niespodziewanie, bezpretensjonalni Cipiersi z Nowej Rudy.
Organizator, zabiegając o frekwencję, zaprosił na edycje i finał tzw. gwiazdy (świetny Kult, Kobranockę, T. Love) i gwiazdy wątpliwe (Bruno Wątpliwy, Reds, Dekret). Szturmowania sali jednak nie widziałem.
Andrzej Rąkowski
1 MAJA - etos pracy muzyków punkowych! ZAROBKI? 95% koncertów to czysty wolontariat, 5% zwrot kosztów podróży, pod warunkiem, ze zdążyłeś ...